Sri Lanka – gotowy plan na 14 dni

Negombo ? Sigiriya ? Ella ? Udawalawe ? Unawatuna

Po przylocie do Negombo nie chcieliśmy tracić czasu i od razu z kierowcą pojechaliśmy do Sigiriya. Koszt takiego przejazdu to ok. 120 zł, jak dobrze pamiętam. Chociaż kierowca raczej wyszedł „na zero”, bo po drodze zarobił aż dwa mandaty… Czyli chyba jednak jakieś zasady w tym chaosie panują? 😉

Sigiriya i słynna Lwia Skała

Nie można być na Sri Lance i nie zobaczyć jej wizytówki – ,,Lwiej Skały”. Ale co to właściwie jest? Na szczycie skały znajdują się ruiny wielkiego kompleksu pałacowego, wzniesionego dla króla Kassapy, który przeniósł stolicę Państwa z Anuradhapury właśnie do Sigiriyi. Sama nazwa pochodzi prawdopodobnie od charakterystycznych lwich łap, wykutych w skale. Sigiriya została ponownie odkryta dopiero w 1828 roku przez brytyjskich archeologów, a ponad 150 lat później została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Będąc na miejscu macie dwie możliwości: możecie wejście na Lwią Skałę, ale na ten moment kosztuje to 30$ (aktualne ceny znajdziecie tutaj), lub możecie wybrać sąsiednią Pidurangalę (tutaj wstęp kosztuje tylko 500 LKR). Z tego miejsca macie macie piękny widok na Sigiriyę. 🙂 My wybraliśmy właśnie tę drugą opcję.

Na szczyt Pidurangali najlepiej wybrać się już na wschód słońca. Samo wejście na szczyt nie jest bardzo trudne, ale są miejsca, w których trzeba się wspinać po skałach lub przeciskać przez węższe szczeliny. Dlatego część starszych osób lub z problemami zdrowotnymi, rezygnowało po drodze – warto mieć to na uwadze. Poza tym wchodzi się w ciemności, więc to też trochę utrudnia sprawę. Warto zabrać ze sobą bluzę, bo na górze jest dość zimno. Na szczycie żyją bezpańskie psy, więc można też zabrać dla nich jakiś smakołyk. No i oczywiście nie zapomnijcie o latarkach – najlepiej sprawdzą się czołówki. 🙂

Samo miasteczko, mimo, że tak licznie odwiedzane przez turystów, nie jest zbyt rozbudowane. Noclegi raczej też są bardzo proste. Głównie znajdziecie tu Guest House’y – co dla nas jest bardzo dużym atutem, bo można lepiej zobaczyć jak żyją i mieszkają lankijczycy.

My zatrzymaliśmy się u Isumi & Risara Home Stay. Cena za dwie noce, dla dwóch osób to ok. 55 zł. 🙂

Ella – czyli czas na herbatę

Jak tu dotrzeć?

Prosto z Sigiriyi postanowiliśmy pojechać do miasteczka Ella. Najpierw złapaliśmy autobus do Dambulli, skąd planowaliśmy przesiąść się do pociągu, z dwóch powodów. Po pierwsze wolimy podróże pociągiem, a po drugie to w końcu jedna z najpiękniejszych tras na świecie (Kandy – Ella). No ale mimo tego, że kupiliśmy już bilety, nie udało nam się wsiąść do pociągu. Dlaczego? Ponieważ było tyle ludzi, że nie było najmniejszej szansy, żeby dostać się do środka. Bywa i tak. 🙂 Ostatecznie wróciliśmy na przystanek autobusowy. 🙂

Co robić w Ella?

  • Wybrać się na Demadora Nine Arch Bridge – to bardzo popularne miejsce ale na pewno warte odwiedzenia. Piękna architektura oraz otoczenie mostu robi wrażenie. Najlepiej sprawdzić wcześniej rozkład jazdy, żeby zobaczyć słynny niebieski pociąg. Warto wybrać się tu w godzinach porannych, bo wtedy jest tu znacznie mniej ludzi. Ella to górskie miasteczko, więc musicie wziąć pod uwagę, że z rana jest tu dość zimno. O poranku często było tylko ok. 10 st.!
  • Odwiedzić Lipton’s Seat i inne plantacje herbaty – kolejny punkt obowiązkowy na Sri Lance. Polecamy wybrać się pociągiem w okolice Haputale (piękna trasa!), żeby odwiedzić Wzgórza Liptona. Z dworca kolejowego do plantacji złapaliśmy tuk- tuka. Wstęp to ok. 500 LKR.
  • Wejść na Adam’s Peak lub Little Adam’s Peak – my wybraliśmy tę drugą opcję. Wejście to raczej spacerek, niż trekking ale widok przepiękny!
  • Wybrać się na Rawana Falls – bardzo przyjemny wodospad, ale my akurat trafiliśmy na dzień wolny dla lankijczyków, więc było tam bardzo tłoczno. Z centrum Ella podjedziecie tuk-tukiem.

Gdzie spać?

Tu wybór noclegów jest znacznie większy niż w Sigiriya i wiele z nich gwarantuje przepiękny widok na góry. My zatrzymaliśmy się w Nine Arch View Ella – jak sama nazwa wskazuje, z tarasu patrzyliśmy prosto na most.

Udawalawe – królestwo słoni

Jak tylko postanowiliśmy, że lecimy na Sri Lankę, wiedzieliśmy, że musimy wybrać się na safari! Wybór padł na Udawalawe, bo w tym okresie (marzec), była największa szansa na zobaczenie dużej ilości słoni. Z Elli do miasteczka Wellawaya pojechaliśmy w kilka osób z kierowcą, a tam przesiedliśmy się w autobus do Udawalawe.

Safari zorganizował dla nas hotelik, w którym się zatrzymaliśmy. Do wyboru są trzy opcje: całodniowe, poranne i popołudniowe. My wybraliśmy opcję safari o wschodzie słońca i uważamy, że to był dobry wybór. Ostatecznie bardzo nam się podobało! Dużo udało nam się zobaczyć! Musicie pamiętać, że dużo też zależy po prostu od… szczęścia.

Gdzie spać?

My zatrzymaliśmy się w Kottawatta Village. Cena noclegu to 125 zł za dwie noce (spaliśmy w umeblowanym namiocie). Natomiast cena safari to 4000 LKR + bilet wstępu do Parku Narodowego. Pamiętajcie, że jest to rejon malaryczny więc tu warto używać środków przeciw komarom.

Unawatuna

Nadszedł czas na nasz ostatni przystanek – Unawatuna. Na wybrzeże dotarliśmy autobusem. No i tutaj zaczęły się problemy… W Polsce 4 marca zaczęła się oficjalnie pandemia. Tuż po przyjeździe do Unawatuny dowiedzieliśmy się, że polski rząd planuje zamknąć granice. Po całym dniu wiszenia na telefonie, udało nam się dodzwonić do LOT-u w Kolombo i (nawet bezpłatnie) przebookować lot na wcześniejszy. Dzięki temu udało nam się wrócić do Polski dosłownie kilka godzin przed zamknięciem granic.

Na Sri Lankę wróciliśmy w 2022 roku i przejechaliśmy całe południowe wybrzeże od Tangalla do Negombo, dlatego w kolejnym wpisie podpowiemy, które plaże są najpiękniejsze! 🙂