Mahahual – kameralna wioska nad Morzem Karaibskim
Dlaczego Mahahual?
Bo to ciągle jeszcze klimatyczne miasteczko, w typowo karaibskim klimacie! Życie toczy się tu leniwie. Biały piasek, palmy, muzyczka i naprawdę niewielu turystów. Viva el caribe!
Więc jeśli poczujecie się nieco przytłoczeni głośnym i komercyjnym Tulum czy Cancun – to już wiecie, gdzie uciekać 🙂




Un boleto a Mahahual, por favor – czyli jak tu dotrzeć?
Mahahual znajduje się na południu stanu Quintana Roo, niedaleko granicy z Belize. Z wielu miejsc (Cancun, Tulum, Bacalar itp.) dotrzecie autobusami ADO. Z Cancun bilet kosztuje ok. 400 MXN (ok. 90 PLN) a trasa zajmuje ok. 5 godzin. Autobusy ADO są klimatyzowane i bardzo komfortowe (trochę jak nasze Flixbusy).


Jak to jest z tymi glonami?
Jeśli interesujecie się wyjazdem do Meksyku, pewnie już gdzieś natknęliście się na zdjęcia i informacje mówiące o „ataku glonów”. Niestety, tak rzeczywiście jest. I tutaj nie chodzi o kilka glonów wyrzuconych przez fale… To są ogromne ilości. No i znowu sami sobie jesteśmy winni. Naukowcy pojawienie się tego problemu wiążą z wycinką drzew w Amazonii i używaniem na tych terenach nawozów, co z kolei zmieniło chemię oceanu. Same glony zagrażają ekosystemowi oraz turystom… ponieważ wyrzucone na brzeg zaczynają wydzielać siarkowodór.
Jak miejscowi sobie z tym radzą? W niektórych miejscach rozkładają specjalne siatki, w pewnej odległości od brzegu. A w miejscach, w których takich siatek nie ma, codziennie pracują ludzie zbierając je i wywożąc.
To na które plaże dotrą glony, zależy od pływów. Dlatego warto na bieżąco śledzić sytuację.
Więcej o tym zjawisku możecie przeczytać m.in. tutaj: https://holistic.news/ogromny-dywan-wodorostow-zagrozeniem-dla-plaz/.

Co robić w Mahahual?
No to skoro temat glonów już za nami, to przejdźmy do przyjemniejszych rzeczy 🙂 Mahahual jest kameralnym miasteczkiem, w którym nie ma zbyt wielu atrakcji. Nie zawsze jest to jednak wada. Tutaj przyjeżdża się na typowy chill na hamaku czy leżaku. To doskonałe miejsce na kilka dni, z dala od głośnych kurortów. Jeśli jednak znudzicie się leżeniem, pływaniem w morzu karaibskim, piciem rumu i snurkowaniem… możecie wypożyczyć rowery i pojeździć po okolicy.


























Gdzie spać?
My wybraliśmy hotelik Aquastar Hotel & Aparments, bo akurat trafiliśmy na jakąś turbo promocję. Ale przy głównej drodze znajdziecie wiele fajnych miejsc, a najlepsze jest to, że je wszystkie od plaży dzieli tylko deptak.




Gdzie jeść?
My od początku wierni byliśmy restauracji Big Mama. Pyszne jedzenie, zawsze zimno piwo podawane w wiadrach z lodem. Jest też bardzo fajna cukiernia na rogu (nie pamiętam nazwy) ale tam wpadaliśmy na rogaliki i dobrą kawę. Często jedliśmy też w lokalnych „gar-kuchniach” – zawsze pysznie!






Czy są bankomaty?
Tak, w Mahahual jest kilka ATM-ów. Tutaj akurat żaden nas nie zaskoczył. Działały! 🙂 Ale czytałam na różnych blogach, że niektórzy mieli mniej szczęścia, więc mimo wszystko warto mieć ze sobą jakąś gotówkę. W wielu miejscach można też było płacić kartą ale np. na dworcu autobusowym przyjmują tylko gotówkę.

