Katmandu w pigułce – 5 miejsc, które musisz odwiedzić
…aby wczuć się w duchowy klimat miasta.

1. Swayambunath – znana też jako „Świątynia Małp”. To wzgórze pełne stup, kapliczek, mnichów i oczywiście… małp. Żeby wejść na szczyt trzeba pokonać 365 kamiennych schodów. Według wierzeń wejście na szczyt to nie tylko fizyczny wysiłek, ale też duchowa praktyka. W buddyjskiej i hinduistycznej tradycji liczba 365 to ciągłość życia, cykliczność czasu. Wejście na wzgórze staje się symbolicznym rokiem w miniaturze – pełnym wysiłku, modlitwy i uważności. Na górze znajdziecie wielką stupę z oczami Buddy, patrzącymi w cztery strony świata. Rozciąga się też stąd bardzo fajny widok na miasto.












2. Kathamandu Durbar Square – w samym centrum centrum Katmandu znajduje się pałac, w którym mieszka… bogini. Nie symbolicznie, ale naprawdę – to kilkuletnia dziewczynka, uznawana przez Nepalczyków za wcielenie bogini Taleju. Nazywa się Kumari.
Kumari wybiera się bardzo dokładnie, musi ona spełnić szereg wymagań duchowych (np. spokój ducha i odwaga) oraz fizycznych (np. musi posiadać perfekcyjne zęby i włosy, długie rzęsy itd.). Kiedy już zostaje wybrana, wszystko się zmienia. Nie chodzi do szkoły, nie wychodzi na ulicę, nie może bawić się z dziećmi, a jej stopy nie mogą dotykać ziemi. Pokazuje się ludziom tylko na chwilę przez okno pałacu. Ma własnych kapłanów i służbę.
Ale Kumari nie jest boginią na zawsze. W momencie w którym dostaje pierwszą miesiączkę, traci „boski status” i wraca do zwykłego życia. I to jest chyba najtrudniejsze. Bo jak zacząć chodzić do szkoły i żyć jak zwykła dziewczynka, kiedy przed chwilą wszyscy przed Tobą klękali?









3. Thamel – to słynna dzielnica pełna życia, w której zatrzymują się backpackersi, wolne duchy i himalaiści szykujący się do kolejnych wypraw. Wąskie uliczki pełne są sklepów ze sprzętem trekkingowym, z rękodziełem, knajpek, hosteli i agencji turystycznych. Można tu spotkać podróżników z całego świata i wymienić się historiami z górskich wypraw.








4. Pashupatinath Temple – to jedna z najważniejszych hinduistycznych świątyń na świecie, poświęcona bogu Śiwie. Świątynia leży nad brzegiem rzeki Bagmati i ma ponad 1500 lat. Główne sanktuarium dostępne jest tylko dla hindusów, ale cały kompleks pełen jest mniejszych kapliczek, sadhu, rytualnych kąpieli i… kremacji.
Ceremonie kremacyjne odbywają się codziennie, publicznie na ghatach przy rzecze. Najbliższy krewny zapala stos, ciało owinięte w pomarańczowy materiał spala się w rytuale przejścia do nowego życia – mokshy.
Wieczorem rozpoczyna się Arti – rytuał ognia, śpiewu i światła – to prawdziwa magia. Bramini wykonują rytuał z płonącymi lampami i kadzidłami przy dźwiękach bębnów i mantr.












5. Boudha Stupa – to miejsce, na które bardzo czekałam! Znałam je ze zdjęć Seby. Bodnath to jedna z największych stup na świecie. Położona w Katmandu ale duchowo związana przede wszystkim z Tybetańczykami – to właśnie tu osiedliła się ich społeczność po ucieczce z Tybetu.
Dla nich to święte miejsce. Każdego dnia okrążają stupę (zawsze zgodnie z ruchem wskazówek zegara), z mantrą na ustach i modlitewnym młynkiem w dłoni.
A oczy? Symbolizują mądrość i obecność. Patrzą w cztery strony świata mówiąc: jestem, widzę, czuwam.













