Everest Base Camp bez agencji i porterów – wszystko, co warto wiedzieć + koszty
Znacie to uczucie jak łapiecie na coś taką zajawkę, że nie potraficie myśleć o niczym innym? U nas tak było z tematem Himalajów. Coś zaczęło nas tam mocno ciągnąć, chociaż nie potrafiliśmy dokładnie wytłumaczyć dlaczego. Wszystko zaczęło się od książki Magdy Lassoty, którą kocham, i którą słuchałam już jakieś pięć razy – „W cieniu Everestu”. Podobnie jak i u Magdy, tak i u nas nie chodziło o zdobywanie ośmiotysięczników, tylko o sam klimat, ludzi, historie. No i o to, żeby po prostu tam być – wśród tych gór. Żeby zajrzeć na chwile do świata, o którym tyle czytaliśmy, słuchaliśmy i który dla nas jest tak niedostępny. Dlatego postanowiliśmy, że lecimy do Nepalu i idziemy do bazy pod Everestem. Niestety los w trakcie zdecydował inaczej i dotarliśmy do „prawie bazy”… Ale o tym później. 🙂 W każdym razie była to przepiękna przygoda.

Dlaczego zdecydowaliśmy się iść sami bez agencji i tragarzy?
Powodów tak naprawdę było kilka: po pierwsze przyzwyczajeni jesteśmy do podróżowania na własną rękę i lubimy niezależność. Po drugie: samemu można zrobić ten trekking znacznie taniej niż z lokalnymi biurami, nie wspominając już o polskich. Po trzecie: Na szlaku nie sposób się zgubić – wszyscy podążają tą samą trasą, śpią w tych samych miejscach itd. Oczywiście jeśli ktoś czuje się pewniej z opieką przewodnika, czy potrzebuje wsparcia przy niesieniu plecaka – to oczywiście jest to zrozumiałe, ale naprawdę organizacja tego trekkingu nie jest trudna. A i co ważne – jest to legalne i dozwolone, bo jeszcze jakiś czas temu opieka przewodnika była wymagana.
Przygotowania do wyjazdu
Treningi i sprzęt
Trekking do EBC nie jest zbyt wymagający, raczej wystarczy być we względnie dobrej formie – największa trudność to wysokość i niesienie ciężkich plecaków. My po prostu chodziliśmy po górach w weekendy, a w tygodniu trenowaliśmy na siłowni na schodach.

Co warto kupić jeszcze w Polsce, a co na miejscu?
W Kathmandu tak naprawdę dostaniecie wszystko, ale wiele rzeczy jest niestety kiepskiej jakości. Głównie są to podróbki znanych marek. Sprzęt trekkingowy możecie kupić lub wypożyczyć, ale na pewno warto już z Polski wziąć ze sobą porządną puchową kurtkę czy termobieliznę – najlepiej 100% merino. Natomiast np. śpiwór możecie wypożyczyć nawet dopiero w Namche. W osobnym wpisie postaram się wrzucić listę rzeczy, które spakowaliśmy ze sobą. Jakieś drobniejsze rzeczy możecie dokupić w Kathmandu (np. na Thamelu), w Lukli lub w Namche Bazar.
Formalności i organizacja
Przede wszystkim loty. My kupiliśmy loty Kraków – Kathmandu – Kraków liniami Air Arabia, z bagażem rejestrowanym i za dwie osoby zapłaciliśmy 5740 zł. W tym roku nawet upolowaliśmy taniej, bo jakoś za 1900 zł od osoby. Więc jeśli nie macie jakieś wygórowanych wymagań co do linii lotniczych – to naprawdę polecamy. Natomiast loty do Lukli załatwialiśmy przez WhatsApp z Anjanem z Aspiration Adventure – bardzo miły, pomocny, eksperowo odpowiada +977 981-366-5337. Za transport na lotnisko Ramechhap (kilka godzin jazdy od Kathamdnu) i loty do i z Lukli, zapłaciliśmy 3400 zł.
Ubezpieczenie
To naprawdę ważny punkt. Koniecznie dobrze czytajcie OWU i upewnijcie się, że wasze ubezpieczenie obejmie akcję ratunkową helikopterem na tej wysokości i że koszty leczenia pokryją ewentualne opłaty za pobytu w szpitalu.
Lekarz medycyny podróży
Warto też skonsultować się z lekarzem medycyny podróży. Po pierwsze w sprawie recepty np. na diuramid – lek na chorobę wysokościową, który warto mieć ze sobą, nawet jeśli nie planujecie go brać profilaktycznie. My w trakcie trekkingu spotkaliśmy się z sytuacjami, gdzie rzeczywiście ktoś miał tak silne objawy, że musiał schodzić niżej lub być transportowany helikopterem do Lukli lub Katmandu. Po drugie możecie też rozważyć szczepienia. Co prawda nie ma żadnych wymaganych, ale nasz MSZ zaleca przyjąć szczepionkę na:
- Wirusowe zapalenie wątroby typu A (WZW A)
- Wirusowe zapalenie wątroby typu B (WZW B)
- Tężec
Dodatkowe, zalecane szczepienia
- Dur brzuszny: Zalecany, jeśli planuje się spożywanie jedzenia lub picie wody z niepewnych źródeł, np. w niskiej klasy lokalach.
- Wścieklizna: Zalecana dla osób, które mogą być narażone na kontakt ze zwierzętami, zwłaszcza dzikimi lub bezdomnymi psami, np. podczas trekkingu.
- Japońskie zapalenie mózgu (JE): Szczególnie zalecane dla osób spędzających dłuższy czas w rejonach wiejskich, np. w regionie Terai.
- Cholera: Zalecana w przypadku picia wody z kranu.
Przydatne aplikacje itd.
Z przydatnych aplikacji, to na pewno windy do sprawdzania prognozy pogody, mapy.cz, żeby sobie zerkać na szlak i nasza ulubiona – peakfinder – która pokazuje, na jaki szczyt właśnie patrzymy. No i z całego serca polecamy przewodnik od @onionsontheroad – mieliśmy go w telefonie i super nam się sprawdzał.

Wiza
Wizę do Nepalu załatwicie na lotnisku tzw. visa on arrival. Koszt to 50 USD na 30 dni. Poza tym oczywiście potrzebny jest paszport ważny min. 6 miesięcy. Oprócz tego przed wylotem należy wypełnić formularz: https://nepaliport.immigration.gov.np/.
Permity
Pozwololenia tzn. TIMS i wstęp do Sagarmatha National Park możecie wykupić już w Kathmandu albo na szlaku. Nie ma możliwości żebyście te punkty ominęli lub ich nie zauważyli. Jedynie zależy od okresu w jakim jedziecie – w szczycie sezonu może się trochę korkować. My zapłaciliśmy 314 zł za dwie osoby.


Gotówka
Na trekking na pewno musicie zabrać gotówkę. Ciężko dokładnie obliczyć ile, ale my za naszą dwójkę za nocleg, śniadanie, obiad, kolacje i litryyyy herbaty, nie wydawaliśmy więcej niż 270 zł na dzień. Zazwyczaj było to mniej, nigdy więcej. W tym też czasem płaciliśmy za ładowanie baterii, ciepły prysznic czy internet od miejscowości Dingboche. Woda na szlaku kosztowała między 2,5 zł a 5 zł – im wyżej to oczywiście drożej.

Karta SIM z internetem
Warto zaopatrzyć się w kartę sim z internetem, bo zasięg był dość długo – jakoś do wysokości 4000 m. Wybierając operatora wspomnijcie, że robicie EBC, to wtedy doradzą tego operatora, który ma lepszy zasięg w tym rejonie. Polecam też wziąć dodatkowy telefon, do którego włożycie kartę i który będzie Wam służył jako hotspot.
No to pora zacząć trekking…
Jeśli wybieracie lot, to najprawdopodobniej wylatywać będziecie z lotniska Ramechhap – dlatego, że loty do Lukli w szczycie sezonu są przeniesione na to lotnisko. Panuje to zazwyczaj lekki chaos, bo ze względu na warunki pogodowe loty często są przekładane, odwoływane itd. My akurat mieliśmy szczęście i trafiła nam się bardzo dobra pogoda.

Po ok. 15 minutach lotu lądujemy na jednym z najbardziej niebezpiecznych lotnisk świata. Lukla – czyli brama do Himalajów. Tu zaczyna się nasz trekking.



Trekking dzień po dniu
Żeby dobrze się aklimatyzować i uniknąć choroby wysokościowej trzeba pamiętać, żeby iść wolno. Nie można tu niczego przyspieszyć. Z tego powodu wszyscy nocują mniej więcej w tych samych miejscach. Szlak przebiega od czasu do czasu przez małe wioski, w których można zatrzymać się na kawę lub żeby coś zjeść. Są też sklepiki i toalety.




Po drodze jest też kilka punktów do poboru wody – ale lepiej mieć ze sobą tabletki do jej uzdatniania. Wrzucam przykładową mapkę z ebooka @onionsontheroad z przebiegiem szlaku. Btw cały ebook jest interaktywny więc przyjemnie się go używa. Jest też rozpisany dzień po dniu – przewyższenia, czas, odległość, polecane noclegi itd.

Noclegi
Na trasie śpi się w takich nepalskich schroniskach nazywanych tutaj tea house’ami. Znajdziecie tu proste pokoje, wspólne łazienki i jedyne ogrzewane pomieszczenie – jadalnię. Są kołdry i poduszki, można też poprosić o dodatkowy koc albo po prostu można używać swoich śpiworów. Ciepły prysznic jest dodatkowo płatny. Czasem w pokoju są kontakty, częściej nie. Do wysokości 3800 m.n.p.m. można było też się za darmo naładować sprzęt w jadalni i łapał zasięg na nepalskiej karcie lub było wifi. Powyżej trzeba było wykupić internet i ładowanie też było dodatkowe płatne. Noclegów nie rezerwuje się wcześniej (robią to tylko większe grupy). Nigdy nam się nie zdarzyło, żeby gdzieś nie było miejsca. Cena pokoju dla naszej dwójki to zazwyczaj 27 zł (1000 NPR). Mniej więcej też w tej cenie były posiłki. Można zjeść Dhal Bat (na zdjęciu poniżej). To jest fajna opcja, bo to jedyne danie, które jest uzupełniane do póki nie powiesz dość. 🙂 Poza tym można zjeść zawsze jakieś dania z ryżem, makarony itd. Na śniadania oczywiście jajka na wszystkie sposoby lub owsianki.









Nasze wrażenia
Przede wszystkim niesamowite jest to, że idziesz i patrzysz na Mt. Everest. To jest coś magicznego… Sama atmosfera tego miejsca, legendarne Namche Bazar, poznani ludzie itd. sprawiają, że zapominasz o zmęczeniu i nie możesz się doczekać kolejnego dnia… Nam ostatecznie do samej bazy niestety nie udało się dotrzeć, bo skręciłam kostkę w trakcie trekkingu. Mimo to, było cudownie i tym bardziej mamy apetyt na więcej i nie możemy się doczekać powrotu.






























Koszty
Nasz koszty przed wyjazdem (za dwie osoby):
- ubezpieczenie (oczywiście takie, które pokrywa akcje heli, w naszym przypadku AXA) – 2126 zł
- kurtki puchowe – 3180 zł
- szczepienia (polio, tężec, błonica, dur brzuszny, wzw a) – 1270 zł
- apteka (diuramid, antybiotyki, elektrolity, pulsoksymetr itp.) – 800 zł
- ebook @onionsontheroad – 69 zł
Łącznie – 7445 zł
Za loty na dwie osoby Kraków – Katmandu – Kraków zapłaciliśmy 5740 zł (Air Arabia).Natomiast transport do i z Lukli + dojazd na lotnisko Ramechhap kosztowały nas 3400 zł.
Łącznie – 9140 zł
Zakupy na miejscu
W Katmandu kupiliśmy takie rzeczy jak: czapki, rękawiczki, buf, płaszcz przeciwdeszczowy, ciepłe skarpety i to kosztowało nas 220 zł. Kupiliśmy też kartę sim z internetem 20 GB za 38 zł. Śpiwory wypożyczyliśmy dopiero w Namche za 200 NPR/dzień.
Łącznie – 250 zł (+koszty śpiworu)
Pozwolenia i wstępy
Wiza do Nepalu na 30 dni – 100 USD za dwie osoby – możecie ją kupić na lotnisku
Wstępy do Parku Narodowego – 314 zł za dwie osoby – spokojnie możecie kupić jedno i drugie na trasie. Punkty są w takim miejscach, że musicie koło nich przejść i nie ma możliwości, żeby je przegapić.
Łącznie – 687 zł
W trakcie trekkingu
W czasie dwutygodniowego trekkingu za spanie, jedzenie, napoje, internet, ładowanie i ciepły prysznic wydaliśmy 3780 zł
Łączne – ok. 3780 zł
Podsumowując
Bez pobytu w Katmandu – zakupy, noclegi, jedzenie, sprzęt, leki itd. kosztowały nas 21 302 zł na dwie osoby. Następnym razem (wiadomo, że będzie następny raz!), już będzie taniej o koszty szczepień, kurtek itp. Jak myślicie? To dużo czy mało? Taką kwotę obstawiliście czy mniejszą/większą? 🙂
Jak macie ochotę zobaczyć naszą relację dzień po dniu, to zapraszamy na naszego instagrama @_trave_love i do relacji wyróżnionej.
Namaste!


